Od wtorku 10. marca trwa procedura zaprzysiężania nowego rządu pod przewodnictwem premiera Victorio Mortuusa, powołanego kilka dni wcześniej na ten urząd. W gabinecie znalazły się osoby do tej pory nie biorące udziału w aktywnym życiu politycznym. Czy wyjdzie to na dobre Rządowi i całej Monarchii? Czas pokaże.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych objął Alexander Schwartzstein dotychczasowy szef resortu dyplomacji. Swoją karierę zaczął właśnie na tym stanowisku w końcem grudnia ub.r. w rządzie von Rotberga.
Resort Spraw Zagranicznych znajdzie się pod zarządem Petera Greena. Jak do tej pory nie uczestniczący w aktywnej polityce. Peter Green został mianowany również przedstawicielem Rządu w Zgromadzeniu Parlamentarnym.
Jego Wysokość Rudolf otrzymał pod władanie resort kultury. Zastąpi na tym stanowisku Andrzeja Trzaskę-Chojnackiego, jak do tej pory najdłużej urzędującego ministra.
Kolejną niespodzianką jest nominacja Tivadara Szucsa na urząd ministra skarbu. De facto nic o nim nie wiadomo.
Ministrem Wojny został, wybrany już wcześniej na stanowisko ministra w kancelarii premiera, Otto von Rütelheld - były premier i minister spraw wewnętrznych.
Zaskakującym jest brak w gabinecie Vidora Simona znaczącego polityka z okresu pierwszego rządu Mortuusa, a później także premiera. Szef Rządu zadeklarował, że nie zawaha się dymisjonować ministrów, gdy nie sprawdzą się na pełnionych stanowiskach. Narazie niemożliwym jest powrót Riccardo von Rotberga do Ministerstwa Skarbu.